| Strzegom | ![]() | 8°C |


Dbają o to, aby klient miał duży wybór. Chcą, aby każdy znalazł u nich coś dla siebie. Reagują na sugestie i liczą się z opinią osób, które ich odwiedzają. Rozmowa z Darią Frąckowiak, właścicielką Ali Baba.
- Ponoć serwują Państwo najlepszy kebab w mieście. Ale widzę, że w menu jest więcej pozycji?
- Mamy dość rozbudowane menu. M.in. pierogi ruskie i ze szpinakiem, które zasmażamy na głębokim tłuszczu i podajemy z sosem czosnkowym. Pierogi z mięsem, zestawy obiadowe ze smażonym serem, rybą, nuggetami z kurczaka. Ponadto tortille: grecka (na bazie sałatki greckiej), z serem żółtym i szynką, z zasmażanymi mini serkami, z tuńczykiem. Dodatkowo sałatki na ostro i na słodko. Robimy też wspaniałą, gęstą, pełną mięsa zupę gulaszową. Jednym słowem każdy znajdzie tu coś dla siebie. Starszy, młodszy, a nawet dziecko.
- Czyli nie serwujecie tylko i wyłącznie dań tureckich?
- Nie. Staramy się by każdy znalazł u nas coś dla siebie. Nasz lokal jest nastawiony raczej na klienta stałego niż okazjonalnego. Dbamy więc o to, aby klient miał duży wybór. Jeśli ma ochotę na coś egzotycznego, sytego, na ciepło, na zimno lub po prostu coś klasycznego - znajdzie to u nas.
- Czy co prawda, że co jakiś czas zmieniacie menu? W jakim celu?
- To dla nas też nowe wyzwanie. Staramy się reagować na to, co ktoś podpowiada lub czasem podpatrzymy sami. Chcemy robić rzeczy, których w naszym mieście nie ma bądź nie są spopularyzowane. Dlatego jest miejsce na żelazną klasykę jak na przykład pierogi i na przeróżne wrapy, których do tej pory w Wałbrzychu nie spotkałam. Wiosną chciałabym ruszyć jeszcze z kilkoma nowymi pomysłami, a mam ich wiele.
- Prowadzi Pani blog kulinarny. Co możemy się z niego dowiedzieć?
- Blog prowadzę od niedawna, od marca tego roku. Był to w ogóle pomysł mojej koleżanki, która przekonała mnie, że powinnam podzielić się swoimi pomysłami. Nie piszę zbyt często, bo i czasu na eksperymenty niewiele, ale jeżeli ktoś chciałby zajrzeć zapraszam: darcikuchnia.blogspot.com Kolekcjonuję książki kucharskie, mam jedną nawet w szwedzkim języku i uwielbiam eksperymentować. Ciągle szukam nowych pomysłów i inspiracji. Dlaczego więc nie podzielić się nimi z innymi? Dla mnie to świetna zabawa, kuchnia mnie odstresować. To taki czas relaksu i chwila dla siebie.
- Czyli Ali Baba to nie tylko sposób zarabiania na życie, ale pasja tworzenia czegoś nowego i smacznego dla każdego klienta?
- Dla mnie najważniejsze jest to, żeby ktoś, kto do nas przyjdzie nie wyszedł głodny, albo niezadowolony. Na Podzamczu jest wiele starszych, czy samotnych osób, dla których oferta ciepłego posiłku nawet za 5zł jest atrakcyjna. Poza tym sami mieszkamy na Podzamczu i szczerze doskwierał nam brak miejsca gdzie za rozsądne pieniądze można szybko zjeść posiłek i nie będzie to pizza…
- Jestem pod wrażeniem ponieważ od kiedy jestem u Państwa ciągle jest ruch. Macie czas dla siebie?
- Szczerze to niewiele. Takim punktem stałym w naszym dniu codziennym jest śniadanie. Zawsze jemy je razem, bo później przez resztę dnia widzimy się albo niewiele, albo tylko w pracy.
- Catering?
- Jeszcze nie, ale to właśnie jest jeden z moich pomysłów, który wdrażamy w życie. Na ten czas dowozimy zamówienia indywidualne w każdy punkt Wałbrzycha. Cały czas się rozwijamy, inwestujemy w sprzęt, szkolimy siebie i personel.
Rozmawiała Katarzyna Markowska
Aż 14 medali: 8 złotych, 3 srebrne, 3 brązowe, 3 puchary drużynowe oraz puchary indywidualne za miejsca na podium- to nagrody, jakie zdobyli zawodnicy UKS "GIM Głuszyca". Gimnazjaliści z Głuszycy w składzie: Wioletta Sobczak, Oktawia Partyka, Natalia Prokopek, Kamil Dec, Kamil Rutkowski, Jarosław Stefanowicz i Andrzej Wożniak odnieśli ogromny sukces na Mistrzostwach Polski Juniorów i Juniorek do lat 16 i 18 w trójboju siłowym klasycznym oraz w wyciskaniu leżąc.
"Czy Dyrektor ZDKiUM świadomie skłamał twierdząc, że w kwietniu zatrudnieni przez Gminę Wałbrzych sprzątali tylko chodniki i tereny przyległe należące do Gminy Wałbrzych, a nie całą drogę wojewódzką nr381? Czy może pan B.Rogiński po prostu nie ma pojęcia jakie prace wykonują podlegający mu ludzie i gdzie się znajdują?" - pyta publicznie Paweł Orfin, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Nowoczesny Wałbrzych. Uzasadniając swoje przypuszczenia przesłał do naszej redakcji stosowne wyjaśnienie.