Espresso z Kazimierzem Staszewskim
Odznaczony medalem ministra „Zasłużony dla sportu”. Jak sam o sobie mówi, jest osiedlowym „wuefistą”. Z naszym gościem rozmawia Paweł Szpur.
Naszego szanownego gościa chyba nie muszę nikomu przedstawiać, zwłaszcza chłopakom, którzy wychowali się na Podzamczu. Słynne „boisko u Pana Kazia”. Jak to się zaczęło?
Zacznę może od przedstawienia się, bo tak, jak powiedziałeś, znają mnie jako Pana Kazia. Niektórzy nie wiedzieli, skąd jestem: czy ze szkoły, z TKKF-u czy spółdzielni.
A ja powiem tak: czterdzieści lat obchodzi Spółdzielnia Mieszkaniowa Podzamcze w tym roku. Ja zacząłem trzydziesty dziewiąty rok pracy w tej instytucji, czyli Pan Kaziu jest ze spółdzielni, a to, że ze szkołami współpracował….
Sam biegałem.
Jak to się zaczęło? Zostałem sprowadzony do spółdzielni, a sam siebie określam jako „wuefista osiedlowy”. Najbardziej kojarzony jestem z piłką nożną. Dlaczego? Dlatego, że na boisku „Kazia” grałem od osiemdziesiątego czwartego do dwutysięcznego roku. Grałem tak, jak się w piłkę gra – bez względu na pogodę, śnieg czy deszcz – zawsze byłem. Z piłką związany jestem trzydzieści pięć lat. Z przykrością muszę powiedzieć i przeprosić Maćka i Wojtka Polewskich (to są zawodnicy, którzy najdłużej u mnie grali), bo powiedzieli, że dopóki będą mogli ruszać nogą, a ja będę rozgrywki prowadził, to oni będą grać. Mam przy sobie takie zeszyty, spisanych wszystkich strzelców, wszystkie wyniki, wszystkie mecze. Kocham statystyki.
Musimy właśnie o tym powiedzieć. Ci, którzy nie wiedzą, powinni się dowiedzieć, że na boisku u Pana Kazia i w innych rozgrywkach, urosła nam plejada sportowców, nie tylko piłkarzy. Wśród nich zawodnik NFL Sebastian Janikowski, czy Maciej Szczepaniak. To zasługa Pana Kazia, który naszą wałbrzyską młodzież dopilnował. Aż łza się w oku kręci.
Mogę powiedzieć, że trochę tych wychowanków było. Jeden z naszych podopiecznych występował w najważniejszej imprezie Stanów Zjednoczonych. Co by nie mówić, finał NFL jest już górną półką. Sebastian w swoim drugim sezonie gry w Oakland Raiders zagrał. Warto wspomnieć też Piotrka Włodarczyka, notabene, kolega Sebastiana z tego samego roku.
Mówimy o Legii Warszawa?
Tak, grał w Legii, w moim ulubionym Auxerre tam, gdzie Marian Szeja. Do grona moich wychowanków należał też Maciek Szczepaniak, który w rozgrywkach grał na bramce, zaliczył mecze w reprezentacji Polski juniorów. Ostatnio jest znany jako pilot rajdowy który startował z najsłynniejszymi polskimi kierowcami – wszystkimi na K. Kuzaj, Kuchar, a przede wszystkim Rober Kubica. Nasz osiedlowy „Maradona”. Dlaczego Maradona? Podejrzewam, że tak – niski wzrost, lewa noga…
Styl gry?
No styl gry. Pamiętam jak był malutki, przychodził na boisko… wówczas mój kolega Tadziu Godlewski i mówił: „Marana dokopniesz z połowy boiska do bramki?”. Odpowiadał „Tak tak” i dokopał. Jest to bardzo miłe dla takiego instruktora osiedlowego, spółdzielnianego, szkolnego, jak widzę w Eurosporcie „Maradonę” jako gracza Widzewa Łódź na turnieju halowym.
Chciałbym zakończyć wątek piłki i poruszyć temat tych zeszytów ze statystykami. Pochwalę się – jest wśród nich też moje nazwisko.
Tak, Paweł grał w drużynie Manchesteru. Z Podzamcza było ponad dwieście zespołów, ale i nie tylko z tej dzielnicy. Możemy zobaczyć w statystyce: Fc Gaj, Porcelana Wałbrzych, Koksownia, Dalgaz , LSG, przez moment zastanawiałem się czy to nie jest LSD? Pytam zawodników, co to za skrót? A oni: Legnicka, Śniadeckich, Giserska.
Czyli Stary Zdrój. Ale te zapisy mają ogromną wartość sentymentalną! Zwłaszcza dla tych chłopaków, którzy są dorośli, a kiedyś grali w rozgrywkach.
Są zapisani, choć ja za bardzo „techniczny” nie jestem. Mam takiego pomagiera, który stworzył mi na Facebooku stronę: rozgrywki u pana Kazia. Co prawda od dwóch lat nie gram, ale nasz fanpejdż odwiedziło już ponad osiemset zawodników.
Dziękuję za rozmowę.
