Michał „Szczupson” Leśniak skomentował po walce

Gratulujemy zaręczyn i wygranej. Co wymagało większej odwagi – stanąć do walki czy uklęknąć przed narzeczoną na ringu i przed całą Polską oświadczyć się?

W dobie lockdown’u próbowałem różnych pomysłów na oświadczyny w walentynki, ale moje pomysły ciągle krzyżowała pandemia. Pomysły się skończyły, a że moją drugą miłoscią jest właśnie boks, postanowilem zrobić to po walce. Oczywiście do tego przyczyniły się trzy osoby, one mnie do tego namówiły i przekonały. Między innymi był to jeden z moich trenerów od przygotowania fizycznego – Tomasz Zgraja. Drugą osobą był mój przyjaciel z dzieciństwa, trener w drużynie Zagłębia Wałbrzych – Maciej Maciejczyk oraz Priscila Polec. Te 3 osoby głównie do tego mnie przekonały. Bardzo się cieszę, że tak to wyszło, ponieważ Kamila, moja przyszła żona, jest bardzo z tego powodu szczęśliwa i mówi, że mógłbym nawet oświadczyć się jej W PKS-ie, że nie ma to znaczenia, ale lepszych zaręczyn nie mogła sobie nawet wymarzyć. Do samego końca nic nie wiedziała i przekonana była, ze wchodząc do ringu, idzie na wspólne zdjęcie. Oczywiście o wszystkim wiedziało bardzo mało ludzi. Wiedzieli moi trenerzy oraz promotor Mariusz Grabowski, który miał wręczyć kwiaty Kamili. Zaręczyny „poszły” na cały świat i jest to bardzo duże przeżycie dla Kamili. Ciągle ogląda filmik z telewizji, jak to wszystko było.

Twój przeciwnik był nieszablonowy. Nie walczył jak typowi europejscy bokserzy.
Czy po raz pierwszy spotkałeś się z tego typu zawodnikiem na ringu? Sprawił Ci dużo trudności?

Spotykałem sie już z takimi zawodnikami jak Labre. Np. Missaui  też był nieszablonowy. Nie będę ukrywać – Rodrigo w ogóle mi nie leżał. Narożnik cały czas krzyczał: ciosy proste, ale one w ogóle mi nie wchodziły. Bardzo niewygodny zawodnik do boksowania. Większą walkę stoczyłem sam ze sobą. Cały czas w głowie miałem, jak to będzie po walce, jak to zrobić. Nie mogłem skupić się na swojej robocie,  co pokazała 5 runda. Z tym pomysłem nawet nie wyszedłem do mojego trenera mentalnego, Grzegorza Maczki. Wiem jaka byłaby jego reakcja i wiem, że to wpłynęłoby na moją koncentrację, nad którą cały czas pracuję z trenerem Grzegorzem.

Od dawna nie otrzymałeś takiego ciosu w brzuch jak w tej walce. Jak udało ci się
tak szybko pozbierać i kontynuować „bitwę”? Co wówczas przeżywałeś?

Gdy poczułem cios na splot, od razu odebrało mi tlen, którego brakowało mi od początku. W hotelu byłem podłączony pod tlen, ponieważ miałem bardzo małą saturację i niedotlenienie organizmu spowodowane zapaleniem oskrzeli. A co przeżywałem wtedy? Spokój, spokój i jeszcze raz spokój. Już wiedziałem, że tą rundę przegrałem więc na spokojnie uklęknąłem i poczekałem aż sędzia Gortat wyliczy do 7. Wówczas wstałem, kontynuując pojedynek. Liczenie spowodowalo większą koncentrację i skupienie na walce.

Twój przeciwnik był bardzo szybki, ale mało precyzyjny. Czy nie uważasz, że
oprócz techniki, warto jeszcze popracować nad szybkością, biorąc pod uwagę doświadczenie wyniesione z tego pojedynku?

Tak, to prawda. Przeciwnik po prostu bił. Bił szeroko i te ciosy było bardzo widać. Łatwo było je blokować lub schodzić z linii ciosu. Myślę, ze szybkość by wróciła, gdybym spalił mięśnie. Naturalnie ważę koło 80 kg a walczę w kategorii półśredniej – 66.6. Wiem, że podstawą do wszystkiego będzie zbicie wagi, bo na tą kategorię wagową jestem bardzo rozrosnięty mięśniowo. Czuję sie mega silny w tej wadze, ale nie liczy się siła, a zasypywanie rywali lawiną ciosów. W tej walce ze względu na przeciwnika,  nastawiłem się na siłowy boks i pojedyncze ciosy sierpowe na górę, kończąc dołami.

Kto będzie twoim kolejnym przeciwnikiem i kiedy zobaczymy cię znów na ringu?

Ciężko powiedzieć. Myślę, że to bardziej pytanie do mojego promotora, Mariusza Grabowskiego kiedy i z kim wrócę między liny. Teraz priorytetem jest wyleczenie płuc, w których po pobycie w szpitalu i zrobieniu prześwietlenia, wyszły zmiany i plamy. Bardzo brzydko to wygląda. Do tego muszę wyleczyć prawą dłoń, która jest mega rozbita i sródręcze całe popękane. Jednym słowem – gruz z ręki plus niedowład. Gdy sie wyleczę, wracam do treningów. Obecnie muszę trochę odpocząć, bo całe te przygotowania strasznie mnie zmęczyły. Teraz spędzę trochę czasu z rodziną i odpocznę – i fizycznie, i psychicznie.

Dużo zdrowia i dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Paweł Szpur