Weronika Grzelak prosto ze Stanów Zjednoczonych

Weronika Grzelak prosto ze Stanów Zjednoczonych

Cały świat walczy z koronawirusem. Wciąż są nakładane kolejne obostrzenia. Polska stanęła w miejscu i cierpliwie czeka, na to, co będzie. Zapytaliśmy wałbrzyską lekkoatletkę, Weronikę Grzelak, jak wygląda sytuacja w Stanach Zjednoczonych?

– No u mnie na pewno wygląda to trochę inaczej ze względu na zasady panujące na Amerykańskich uniwersytetach. Przez tą całą sytuacje dostanę najprawdopodobniej dodatkowy rok stypendium. Tylko teraz ten czas jest trudno przetrwać – mówi Weronika Grzelak.

W Polsce zamknięto nas w domach. Ma to pomóc w opanowaniu rozprzestrzeniania się wirusa na terenie kraju. Czy w Stanach jest podobnie?

– 12 marca zamknęli cały kampus, wszystkie obiekty sportowe i rekreacyjne, a parę dni później wszystko inne. Nie możemy spotkać się ze znajomymi wiec chcąc nie chcąc musimy pozostać w domach. Najgorzej, że nie możemy trenować, nie możemy się nawet konsultować z trenerem w sprawie treningów. Jedyne, co możemy to ćwiczyć w domu na własna rękę, ale wiadomo jak ciężko jest się zmobilizować siedząc w domu i jeszcze mając dużo zajęć online.

Technologicznie uczelnia zapewne zapewniła wam możliwość nauki online. Jak to wygląda w praktyce?

– My normalnie mamy dużo zajęć w trybie online wiec uczelnia była na to przygotowana. Szczerze mówiąc jestem pod wrażeniem jak prężnie i sprawnie to działa. Zajęcia w większości nie różnią się od tych, które wcześniej odbywały się w sali, z tą różnica ze teraz widzimy się na ekranie.

Czy w tej szczególnej sytuacji wykładowcy pomagają wam w takiej pracy?

– Nauczyciele są dostępni w zasadzie cały czas. Zawsze możemy napisać, zadzwonić, zapytać o wszystko, jeśli mamy jakoś problem. Nie mówiąc już o tym ze wszyscy inni pracownicy uczelni tez normalnie pracują. Na przykład doradcy akademiccy troszczą się o nas i często sami przypominają ze na przykład już czas, aby zapisać się na zajęcia na semestr zimowy.

Rozumiem, że jest pani cały czas czymś zajęta i specjalnie nie ma pani za dużo czasu na zamartwianie się, ale pewnie myśli pani nad tym, co dalej. Jak oceniają całą sytuację w Stanach?

– Najbardziej szkoda mi tego ze ten czas mogłabym spędzić z rodzina. Nie byłam w Polsce od sierpnia zeszłego roku i teraz w tym trudnym czasie pierwszy raz czuje ze naprawdę tęsknie. Jak wiemy Stany są teraz na pierwszym miejscu pod względem ilości przypadków. Sytuacja jest poważna. Nie chce tutaj nikogo krytykować…, ale nie rozumiem, dlaczego loty krajowe w Stanach jeszcze nie zostały wstrzymane. Dla mnie – głupota. Ale jestem dobrej myśli. Mam nadzieje w najbliższych miesiącach sytuacja się uspokoi i będę mogła bezpiecznie polecieć do domu chociażby na chwile.

A jak często się pani kontaktuje z rodziną?

– Oj teraz codziennie, czasami nawet parę razy dziennie. Tak normalnie w sezonie i w środku semestru myślę, że około 4-5 razy w tygodniu.

Czyli często. Jest pani bardzo rodzinną osobą.

– Pewnie, ze tak. Większość mojej rodziny nigdy nie była w USA, choć zawsze chcieli, bo część mojej rodziny tutaj mieszka, wiec zdaje im relacje na bieżąco z życia tutaj.

To jak tam jest, oczywiście w takim normalnym czasie?

– Zupełnie inaczej niż w Polsce, czy nawet w Europie. Nawet nie wiem czy można to wytłumaczyć, trzeba tego doświadczyć. To jest zupełnie inny styl życia i mentalność. Nie mowie, że jest lepiej czy gorzej, bo to zależy od osoby. Ja jednak chyba wole Polskę, ale Ameryka jest dokładnie taka sama jak na filmach.

…ale tych z dzikiego zachodu, „Rocky” czy może „Wredne Dziewczyny”, „Masz wiadomość”?

– [Haha] coś jak „Wredne dziewczyny” i „Masz wiadomość”. Zdecydowanie. Generalnie wszystko zawsze jest obowiązkowo największe i najlepsze.

Czyli wszystko w myśl sceny z filmu „Kochaj albo rzuć”, kiedy wożą Pawlaka z Kargulem taksówką po mieście.

– Tak, tak. Ja tak jeżdżę od sierpnia i jeszcze się nadziwić nie mogę.

No tak. To ciekawy jestem, co pani powie, jak zobaczy nasz rozkopany Wałbrzych?

Tu w Akron tez wszystko rozkopane! Drogi robią [haha]. Ale jak zobaczę Wałbrzych to się na pewno uciesze i już się nie mogę doczekać.

Close Menu