Nie tylko „Tytanomachia” Anny Kutery w BWA.
autor publikacji: OSA
autor zdjęć: Paweł Szpur
Wałbrzyska Galeria Sztuki BWA w Starej Kopalni przyzwyczaiła nas do wydarzeń najwyższego formatu. Choć w pamięci odwiedzających wciąż żywo brzmią echa głośnej i monumentalnej wystawy „Tytanomachia” Anny Kutery, to powracające do galerii życie artystyczne udowadnia, że nasza wałbrzyska instytucja nie zwalnia tempa ani na chwilę. Ostatni czas przyniósł kolejne dwie niezwykłe ekspozycje, które wypełniły zarówno główną przestrzeń na parterze, jak i surowe, klimatyczne podziemia. Choć obie różniły się między sobą wybranym medium, doświadczeniem autorek oraz wyjściowym założeniem, miały ze sobą coś absolutnie wspólnego: żadna z nich nie zostawiała widza obojętnym. Obie mocno wywarły wrażenie na niejednej osobie zwiedzającej, zmuszając do zatrzymania się, wzięcia głębszego oddechu i przeżycia sztuki w sposób niezwykle osobisty, bliski i pozbawiony sztucznego dystansu.
Świat relacji na parterze: „W kręgu”
Na górnym poziomie Wałbrzyskiej Galerii Sztuki BWA zaprezentowano ekspozycję „W kręgu”, zbudowaną wokół kolekcji Elizy Łoś-Strychowskiej. To pierwsza tak szeroka i odważna prezentacja tego zbioru, gromadzonego konsekwentnie od 2018 roku i skupionego na twórczości kobiet oraz osób artystycznych. Kuratorka wystawy, Anna Fronckiewicz-Spodnik zaproponowała widzom podejście całkowicie odbiegające od tradycyjnych, akademickich schematów. Zamiast dzielić prace według epok, techniki czy wielkich nazwisk, stworzyła płynne „kręgi” – otwarte pola znaczeniowe, które przenikały się nawzajem i ze sobą współgrały.
Wchodząc na salę, nie czuło się presji podręcznikowej wiedzy. Tożsamość, codzienność, cielesność, pamięć, emocje czy mity nie funkcjonowały tu jako osobne szufladki, lecz jako gęsta sieć międzyludzkich powiązań. Zbiór zderzał ze sobą artystki o ugruntowanej, międzynarodowej pozycji – takie jak Agata Bogacka, Dominika Kowynia, Aleksandra Waliszewska, Bianka Rolando, Monika Patuszyńska czy Iza Tarasewicz – z twórczyniami młodego pokolenia, m.in. Barbarą Cabaj, Karoliną Szwed czy Zuzanną Romańską. Obecność autorek z Polski, Ukrainy, Białorusi, Niemiec i Stanów Zjednoczonych pokazała, że kobiecy głos w sztuce nie jest jednolity, lecz pełen fascynujących napięć, odmiennych punktów widzenia i bogatej różnorodności.
Ogromną rolę w odbiorze całego wydarzenia odegrała przemyślana scenografia Ewy Iwańczuk. Półprzezroczyste, niebieskie tkaniny zawieszone po łuku nie odgradzały poszczególnych dzieł, lecz delikatnie sugerowały przejścia między kolejnymi strefami. Widz, stojąc w jednym miejscu, stale widział w tle zarys następnych prac, co potęgowało wrażenie przebywania wewnątrz nieprzerwanego ciągu myśli. Sferę wizualną idealnie dopełniała subtelna kompozycja muzyczna Stanisława Strychowskiego, która nie narzucała się, ale spajała całą przestrzeń w jeden spokojny, medytacyjny rytm.
Niezwykle cennym i ocieplającym wizerunek sztuki elementem był cykl dziesięciu filmowych rozmów z artystkami oraz samą kolekcjonerką. Kameralne nagrania z pracowni pozwoliły spojrzeć na proces twórczy bez nadęcia i niepotrzebnego patosu. Najpierw poznawaliśmy człowieka, jego emocje, wątpliwości i codzienność, a dopiero potem patrzyliśmy na gotowy obraz czy rzeźbę. Dzięki temu bariera między twórcą a odbiorcą całkowicie znikała, pozostawiając poczucie autentycznego, bliskiego spotkania.
Sztuka z wałbrzyskim rodowodem: „SPLOTY HISTORII” na poziomie -1
Gdy po doświadczeniu pełnej niuansów narracji na parterze schodziło się do podziemi Starej Kopalni (na poziom -1), atmosfera zmieniała się na bardziej surową, ale równie poruszającą. To właśnie tam swoją wystawę zatytułowaną „SPLOTY HISTORII” zaprezentowało Rzeźbiarskie Koło Naukowe „formacJa”, działające przy Akademii Nauk Stosowanych Angelusa Silesiusa w Wałbrzychu.
Projektem tym młode artystki pod kierunkiem kuratorki Zuzanny Kobieli doskonale wpisały się w świętowanie jubileuszu 600-lecia Wałbrzycha. Za podstawowe medium i nośnik pamięci studentki obrały glinę – surowiec głęboko zakorzeniony w tradycji naszej ziemi, a jednocześnie wymagający ogromnej dyscypliny, cierpliwości i pokory. Na wystawie swoje autorskie prace zaprezentowały Zeynep Kahraman, Zuzanna Kobiela, Ewa Kwil, Magdalena Morawska oraz Jolanta Sznabel.
Każda z nich podjęła próbę osobistego zmierzenia się z tożsamością miasta, w którym studiują i żyją. W ceramicznych i przestrzennych formach odnalazły odniesienia do lokalnej architektury, przemysłowego dziedzictwa, trudnych przemian społecznych, ale także do otaczającej Wałbrzych natury. Sploty historii wałbrzyskich ulic i budynków połączyły się z ich własnymi emocjami – od zachwytu i nostalgii po trudniejsze, niełatwe do zdefiniowania odczucia towarzyszące codzienności.
Oglądając te dopracowane kompozycje w surowych wnętrzach podziemi, trudno było nie poczuć autentycznej dumy z naszej wałbrzyskiej młodzieży. Studentki wałbrzyskiej uczelni pokazały niezwykłą dojrzałość artystyczną, odwagę w operowaniu trudną materią oraz głęboką wrażliwość na specyfikę naszego miasta. Ich prace nie były jedynie poprawnym ćwiczeniem akademickim, lecz głosem młodego pokolenia, które traktuje Wałbrzych jako miejsce bliskie, ważne i pełne inspiracji. Taki poziom wykonania i przemyślana koncepcja świadczą o ogromnym potencjale, jaki drzemie w młodych twórcach związanych z ANS Angelusa Silesiusa.
Niezatarte wrażenie i apetyt na więcej
Zarówno „W kręgu” na parterze, jak i podziemne „SPLOTY HISTORII” stworzyły razem wyjątkowy dwugłos, który na długo pozostanie w pamięci zwiedzających. Pokazały też, że po mocnych wydarzeniach – jak wspominana na wstępie „Tytanomachia” Anny Kutery – wałbrzyska galeria nie tylko utrzymuje poprzeczkę niezwykle wysoko, ale potrafi proponować różnorodne, świeże i niezwykle angażujące spojrzenia na sztukę współczesną.
Były to wystawy, z których nie wychodziło się tak po prostu na ulicę – one wciąż w człowieku „pracowały”, wywołując przemyślenia jeszcze długo po opuszczeniu Starej Kopalni. Z jednej strony zobaczyliśmy sztukę światowego formatu, budującą mosty i relacje,
z drugiej – świeżą, tętniącą życiem kreację naszych lokalnych talentów.
Postawa i poziom zaprezentowany przez autorki ze szkoły Angelusa Silesiusa dowodzą, że wałbrzyska scena artystyczna ma przed sobą wspaniałą przyszłość. Rozwijająca się tak prężnie młodzież zasługuje na najwyższe uznanie i stałe wsparcie. Słowa podziękowania należą się również całemu zespołowi Wałbrzyskiej Galerii Sztuki BWA za stworzenie tak przemyślanej, otwartej i angażującej przestrzeni dla sztuki. Po tak mocnym i poruszającym fragmencie sezonu z niecierpliwością czekamy na kolejne wystawy w BWA!

„Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
pochodzących z Funduszu Promocji Kultury”





