Skąd się wziął rower
3 czerwca obchodzimy Światowy Dzień Roweru. Chyba mało kto wyobraża sobie relaks bez jazdy na rowerze. Dziś w czasach drogiego paliwa część z nas zaczyna traktować rower jako codzienny środek komunikacji, tym bardziej, że możemy używać rowerów elektrycznych. Jednak, czy jadąc tym jednośladem zastanawialiśmy się nad tym skąd się w ogóle wziął rower?
Historia roweru
Można szukać uparcie, ale prawdopodobnie niewiele wiadomo o istnieniu rowerów przed XIX wiekiem. Warto zwrócić uwagę na to, że uznaje się, że to francuski hrabia Mède de Sivrac zbudował pierwszy prototyp. Jednoślad wyglądem przypominał obecny rowerek biegowy, przeznaczony dla dzieci. Nie da się ukryć, że pierwszy rower, a właściwie jego początkowe wersje, były dość prymitywne i miały niewiele wspólnego ze współczesnymi jednośladami. Kierownica była nieruchoma, co za tym idzie – skręcanie było niemożliwe. Ale faktem jest, że pierwszy rower został wynaleziony w 1817 roku przez barona Karla von Drais z Niemiec. Nazywano go Laufmaschine, czyli po niemiecku „maszyną do biegania”. Został opatentowany w 1818 roku jako pierwszy dwukołowy środek transportu napędzany i sterowany przez człowieka. Wynalazek na tyle się spodobał, że pomysł „podchwycili” inni wynalazcy, zwłaszcza Denis Johnson z Londynu, który stworzył nową i ulepszoną wersję pierwotnej maszyny do biegania. Rower Denisa Johnsona był wykonany z drewna, miał sterowane przednie koło i za zadanie skrócić czas podróży o połowę. Ten dwukołowy wynalazek nie posiadał jednak pedałów i jeżdżący musieli napędzać go stopami.
Czas na rozwój
Przywołując historię roweru warto wspomnieć o urządzeniu zwanym welocyped. Był to pierwszy rower posiadający napęd. Skonstruował go Francuz Pierre Michaux w 1860 roku. Pojazd napędzany był pedałami umieszczonymi na przednim kole. Wyróżniała go stalowa rama, którą wykorzystano po raz pierwszy. Koła to w dalszym ciągu drewno z żelaznymi oponami. Mimo, że nie posiadał on jeszcze łańcucha, a korba znajdowała się na przednim kole, to niewątpliwie był to spory krok naprzód. Choć trochę ciężko to sobie wyobrazić, to welocyped ważył około 25 kilogramów – mniej więcej tyle, co współcześnie rower elektryczny. Jak nietrudno się domyślić, był on nieporęczny, a jego waga sprawiała, że przenoszenie go na dłuższą metę było niemożliwe. Rozwój rurowej gałęzi szedł dalej i wówczas pochodzący z Anglii James Starley i William Hunter opatentowali w 1869 koło z drutowymi szprychami. Powiększenie średnicy przedniego koła umożliwiło znacznie szybszą jazdę. Takie konstrukcje znane były w Polsce pod nazwą bicykli; w tamtych czasach w naszym kraju uchodziły za przejaw wielkiej ekstrawagancji. Spotkać je można było przede wszystkim w bogatszych krajach Europy i USA.
Nasz współczesny
W połowie lat 80-tych dziewiętnastego wieku John Kemp Starley zaprezentował pojazd wyposażony w koła równej wielkości, co w znaczący sposób poprawiło bezpieczeństwo jazdy (tak, z tego z wysokim kołem łatwo było spaść!). Wprowadzono po raz pierwszy kierownicę połączoną bezpośrednio z widelcem a tylne koło napędzane było przekładnią łańcuchową. Geometria ram współczesnych rowerów jest zbliżona do tych, które zaczęto produkować pod koniec dziewiętnastego wieku. Wtedy także pojawiły się konstrukcje z obniżoną lub wygiętą górną rurą – ułatwiające wsiadanie paniom, równej wysokości koła z pneumatycznymi kołami pozwalające na stabilną i wygodna jazdę.
Dzisiaj sympatycy jednośladów zwracają uwagę również na to, że jest to doskonały sposób na rekreację i często są wykorzystywane podczas urlopów. Nie mniej wyjątkowo rzadko zdarza się żeby ktoś na urlop wybierał się właśnie rowerem. Ten jest jednak nierozłączną częścią bagażu turystycznego. Zabieramy go wszędzie, gdzie tylko można. Ułatwiają to cuda dzisiejszej techniki. Szczególnie jeśli do samochodu można zamontować bagażnik rowerowy. Dzięki niemu rower jest z nami zawsze tam gdzie chcemy.
Zebrał i opracował
Paweł Szpur
gazeta@30minut.pl
Źródła i cytaty:
antymateria.com/
centrumrowerowe.pl/
bikester.pl/inf
wrower.pl
